Powoli umierałam zatruta Słonecznym Jadem i istniało tylko jedno lekarstwo – Cudowny Eliksir. Mój partner, Leon Aszford, kupił go, ale dał mojej przybranej siostrze, Janinie Szmit. Zrobił to, bo myślał, że udaję chorobę. Zrezygnowałam z leczenia i połknęłam silny środek przeciwbólowy. Zabije mnie w trzy dni, powodując martwicę organów. Przez ten czas zrezygnowałam ze wszystkiego. Przekazałam Janinie zakład zajmujący się futrami, który zbudowałam od podstaw, a rodzice pochwalili mnie za troskę o siostrę. Zaproponowałam zerwanie naszej więzi partnerskiej i Leo pochwalił mnie za zdrowy rozsądek. Kiedy powiedziałam synowi, że może nazywać Janinę „mamusią”, niezwykle się ucieszył, bo jego "nowa mamusia jest najlepsza!". Przelałam też na nią wszystkie oszczędności. Nikt nie wydawał się zauważać niczego niezwykłego. Cieszyli się po prostu z mojego „lepszego zachowania”. „Wiola zaczyna się normalnie zachowywać”. Ciekawe, czy będą żałować, gdy mnie już nie będzie?