

Dla elit Zielińca jest tylko nędznym kierowcą, lecz naprawdę włada trzema potężnymi organizacjami. Gdy Grupa Lewandowskich wpada w pułapkę przez lek na raka, Jakub Kamiński rusza do walki. Cztery wielkie rody, podziemie, mistrzowie sztuk walki? Przy nim wszyscy padają. Kto rozgniewa smoka, ten ginie.

Umierałam przez Słoneczny Jad. Był tylko jeden lek — Cudowny Eliksir. Leon Aszford oddał go Janinie Szmit, bo myślał, że udaję. Wzięłam silny lek przeciwbólowy. Za trzy dni umrę. Oddałam Janinie firmę i oszczędności. Wszyscy mnie chwalili. A ja myślałam tylko o jednym... Czy będą żałować, gdy mnie zabraknie?

Narzeczony Amelii wierzy kłamstwom swojej przyjaciółki, która celowo doprowadza Amelię do ataku serca. Zignorowana i pozostawiona na pewną śmierć, dziewczyna prosi ojca o pomoc. Po dramatycznym ocaleniu Amelia zmienia życie: z odrzuconej narzeczonej staje się gwiazdą, która nie wybacza zdrady i pisze własną historię na nowo.

Przyrodnia siostra oskarżyła mnie o wywołanie ataku alergii, więc bracia wspólnie wrzucili mnie do ciasnej piwnicy i zamknęli drzwi na łańcuch. Uderzałam w nie, błagając, aby mnie wypuścili, lecz najstarszy z nich – wybitny biznesmen – krzyknął tylko: „Utrudnianie życia Natalii jest już wystarczająco wredne, ale jak mogłaś dać jej do jedzenia owoce morza? Nie wiesz, że jest na nie uczulona? To zwykła próba morderstwa! Siedź tam, aż przemyślisz swoje błędy!”. Drugi – nagradzany piosenkarz – oraz trzeci – genialny malarz – dodają z pogardą: „Niewiarygodne, że ktoś tak podły jak ty, stara się wzbudzić naszą litość. Nie wychodź, aż odpokutujesz za swoje grzechy!”. Następnie zabrali naszą, drżącą z przerażenia, przyrodnią siostrę do szpitala. W piwnicy szybko kończy się tlen, oddychanie jest coraz trudniejsze. Wreszcie umieram. Bracia przypominają sobie o mnie dopiero trzy dni później, przywożąc z powrotem Natalię. Nie mają pojęcia, że już dawno się udusiłam.

Kamil przegrywa hajs i skaczy z piątego piętra. Cudem żyje. Ojciec Marcin zabiera go z powrotem do kasyna. Udaje głupka, ale tak naprawdę kantem walczy z hazardem. W wielkiej grze wygrywa sprytem. Ta partia ratuje obu. Gdy wychodzą, stół gry staje się przestrogą: chwila chciwości niszczy wszystko. Tylko odłożenie kart daje nowy start.

Potajemnie poślubiłam Mateusza, szefa mafii. Przez pięć lat 99 razy obiecywał mi ślub przed Pięcioma Rodzinami. I 99 razy zostawiał mnie przy ołtarzu dla Cecylii. Płakałam, krzyczałam, nawet groziłam mu bronią. Dla niego ona była tylko do p*eprzenia, a ja miałam zachować klasę. Za 99. razem powiedziałam dość. Położyłam przed nim dokumenty. Nasze małżeństwo i sojusz dobiegły końca.

Joanna to ledwo wiążąca koniec z końcem samotna matka, której opieka społeczna odebrała córkę, Lolę. Lata później, nieświadoma niczego, wychodzi za miliardera Jakuba Parkera – adopcyjnego ojca Zoi. Gdy tajemnice wychodzą na jaw, Joanna odkrywa, że Zoja to jej dawno zaginiona córka. Razem muszą stawić czoła zdradom, groźbom i bolesnym przeżyciom, by w końcu zjednoczyć się jako kochająca rodzina.

Jacek Holc, weteran piechoty morskiej, odbiera telefon od córki dawnego towarzysza broni. Samuel Rosiński oddał nogę, by uratować swoich ludzi, a po jego śmierci żona i córka zostają same w starciu z bezwzględnym Dariuszem Malinowskim. Gdy Jacek staje w ich obronie, potężny brat Dariusza niszczy jego firmę. Zapomnieli jednak, że żołnierze nigdy nie zostawiają swoich ludzi.

Michał jest brutalnie prześladowany przez swojego przybranego brata Łukasza, aż spada z budynku. W tym samym momencie uderza w Józefa Kamińskiego — króla mafii — i obaj giną. Aby go uratować, lekarze przeszczepiają mózg Józefa do ciała Michała. Teraz jako Michał dostaje drugą szansę — by spełnić własne marzenia i odzyskać życie, które zostało mu odebrane.

Co roku w Prima Aprilis mój chłopak wraz z przyjaciółką z dzieciństwa robił mi ten sam okrutny żart – udawał, że mi się oświadcza. W zeszłym roku wsunęłam pierścionek na palec, z sercem pełnym nadziei. Nagle mechanizm się zacisnął. Ból przeszył mi dłoń, krzyknęłam. Potem przeprosił i obiecał, że w tym roku oświadczyny będą prawdziwe. Uwierzyłam mu, starannie się ubrałam. Zamiast oświadczyn – dostałam tortem w twarz. Sięgnął po mnie, delikatnie ocierając krem z mojej twarzy, jakby to był tylko niewinny żart. Ale tym razem zrobiłam krok w tył. Po sześciu rozczarowaniach postanowiłam odejść. Dlaczego więc to on w końcu został pochłonięty przez żal?