Pewnej nocy jeden z wątków na forum miejskiego półświatka zyskał popularność i trafił na stronę główną. Autor posta poprosił użytkowników, by wymienili trzy słowa, które najlepiej opisują ich młodość. Wśród odpowiedzi pojawiło się konto, które od lat pozostawało nieaktywne. Na awatarze widniała oświetlona od tyłu sylwetka dziewczyny w białej sukience. To była Sandra Rosiak, dziedziczka rodziny Rosiaków. Popularna i wpływowa. Napisała tylko: „Pełna życia. Namiętna. Rafał Walenty.”. Sekcja komentarzy zapłonęła. Dziki następca rodu Walentych i olśniewająca dziedziczka rodziny Rosiaków kiedyś szaleńczo się kochali, ale ich historia zakończyła się gorzkim rozczarowaniem. Niemal wszyscy w półświatku obserwowali, jak rozpadała się ich miłość. Ja również. Odwróciłam się i spojrzałam na mężczyznę śpiącego obok mnie. Niegdyś lekkomyślny chłopak, który gołymi pięściami podporządkował sobie ulice dzielnicy, a dziś don rodziny Walentych. Opanowany. Niewzruszony. I nie kochał mnie. Wiedziałam, że Rafał utrzymuje kontakt z Sandrą. I że widują się w tajemnicy. Właśnie dlatego nie ujawnił naszego małżeństwa. Zawsze powtarzał to samo: „Dopóki twoja tożsamość pozostaje nieznana, nasi wrogowie nie będą mogli cię namierzyć”. Ale ja wiedziałam, że to ja stoję na drodze Rafała i kobiety, której nigdy nie przestał kochać. Jeśli cała nasza trójka miała dalej cierpieć, wolałam odejść. Niech będą razem. Podjęłam decyzję. Rozwiodę się z Rafałem.